Przepraszam że tak straszliwie późno ale byłby wcześniej gdyby ( z moim szczęściem) się nie usuną xd Straciłam motywacje ale po tych kilku dniach wreszcie pojawia się rozdział. Zapytacie czemu Aro nie mogła napisać go gdy ja byłam znerwicowana? Aro dostała "szlaban" na internet...
Zabawna sytuacja szukam obrazu do opisania na polski a tu w "Impresji wschód słońca" pisze że skrytykował go sam Louis Leroy xD Miłego czytania :D
______________________________________________________
*Louis*
Jeszcze tylko spakować spudniczkę chula i kokosowy stanik i jestem gotowy.
- Louis rusz dupsko i wyłaź zaraz jedziemy! - z dołu dobiegł mnie krzyk Peter'a.
Może między nim a Li jest rużnica wieku ale zachowanie mają podobne.
Niedawno odbył się ten spektakl i muszę przyznać że Am mimo gipsu dała sobie radę.
Za niedługo święta i moje urodziny. Z tego co wiem to spędzamy je razem ale bez rodzin.
Ponoć Am będzie gotować a znając ją bedzie pysznie. Ej od kiedy ja siedze w aucie?
Nie ważne . Teraz muszę przesiedzieć całą trase w której prawdopodobnie
Niall i Am w raz z Zayn'em usną. Ogólnie Am i Zayn nie zbyt za sobą przepadają
po tym jak ta wariatka wylała do wanny wszystkie jego odrzywki, szampony i żele do włosów
po czym wrzuciła tam mulata. Zayn tak się zdenerwował że w przypływie złości rozwalił lodówkę,
a poszkodowany blondyn się załamał. W prawdzie Zayn przykleił drzwiczki ale nie można było
nic z niej wyciągnąć. Niall jak z procy wyleciał z domu do sklepu dla drwali gdzie
kupił piłe mechaniczną i młotek. Zjawił się w domu po 5 minutach i jak psychopata zaczą
nawalać w lodówkę krzycząc " Żarcie! Niall musieć jeść! Głodny!" I jeszcze dołączył do
tego wiązankę przekleństw. Gdy główka młotka w magiczny sposób znikła by pojawić
się w dziurze w kanapie Horan odpalił piłę i śmiejąc się co najmniej psychopatycznie wycią otwór w drzwiczkach zgasił urządzenie i przystąpił do pałaszowania produktów z lodówki o ile można było ją jeszcze tak nazwać. Am ostatnio z tego co słyszałem chce przeprosić mulata za żele w tego celu ma coś upiec. Zayn raczej się przełamie bo mamy słabość do jej kuchni. Am w raz z Harry'm i Liasiem na zmiane robią obiady. Jednak to ona ma najlepszą kuchnie. Ostatnio zrobiła naleśniki z serem, były wyśmienite. Ale dość o jedzeniu, charmider który panował w naszym busie był spowodowany David'em i Chris'em mianowicie zaczeli opowiadać suchary. Cóż David dawał sucharami a Chris opowiadał o tym jak jakaś Karolina umarła. Oczywiście to wszystko było fikcją ale chłopak tak to opowiadał że trudno było się nie roześmiać. Ale czego się spodziewać po takim czubku jak Chris. Podczas gdy Chris opowiadał swoje historie Am zaczeła rozmowe z mulatem.
*Zayn*
Chris jest istnym debilem ale jego historie to mistrzostwo. Nigdy z niczego tak nie lałem jak z jego opowieści. Nadal nie pojmuje jak ktoś mógł wpaść do rowu zamarznąć w nim, zjeść mózg własnego brata, ożyć i zostać zabitym przez jakiegoś polskiego malucha
wylądować znów w tym samym rowie i zostać zjedzonym przez zmutowanego chomika o imieniu Puszek. Nie ogarniam życia.
-Zayn? Przepraszam za te żele, szampony itd. Na przeprosiny upiekłam ci tort.- odwruciłem głowę do niej i zobaczyłem skruche w jej oczach i tort lusterko w rękach. Oczy nie zaprzeczalnie mi się zaświeciły ale musze się o coś spytać.
- Czekoladowy?- tak to było ważne!
- Tak czekoladowy.- uśmiecgneła się do mnie i zadała pytanie.
- To znaczy że między nami rozejm?
-Tak rozejm. Boże ale cię zepsuliśmy. Przepraszasz i jesteś miła a to na początku było żadko spotykane.- dziewczyna zaczeła się śmiać i odeszła do blondyna witając go całusem. Tak zdecydowanie ją zepsuliśmy.
*Am*
Poszłam poszukać ciastko które zrobiłam dla reszty... O mam moją zgubę! Tęczowy torcik. Uśmiech wtarł na moją twarz.
-Chłopaki! Chcecie skosztować tęczy?!- nie przemyślałam tego! Cała banda się rzuciła na mnie i ciasto. No może bez Zayn'a który przedawkował cukier po swoim torcie i majaczył że pływa w pontonie po budyniu. Dziwne ale prawdziwe. Chłopcy już wcinali swój kawałek tęczy z zacieszem ma mordce. No i od płynęłam jak i reszta przyjaciół.
* 2 godziny później*
Obudził mnie mój telefon. Dzwoniła Klaudia.
-Halo?
-Kopyta ci walą. A tak na serio to cześć.
- Ta, kontynuuj to takie fascynujące. Tak cześć.
- Ty! Dla czego nie powiedziałaś że spotykasz się z moim blondynem?
- Od kiedy twój? Z tego co pamiętam to tobie najbardziej Harry się podobał.
- Od kąt wyjechałaś przeszłam na Niliajla.
- Niall'a.
- Jak zwał tak zwał.
Telefon został mi wyrwany przez Lou.
- Hi! How are you?
- Amanda co ty odwalasz? Mów po polsku bo nie rozumiem.
- I don't understand you.
- Gadaj po polsku śmieciowy ananasie!
- What?
Wyrwałam telefon z rąk marchewki i rozłączyłam się.
- Z kim ja rozmawiałem?- spytał Loueh.
- Z Klaudią która jest nie kumata jeśli chodzi o angielski.
- Nazwała cię... " źmiedziowym ananasem" czy jakoś tak.- poże jego wymowa rozwala.
- Śmieciowym ananasem? Kreatywnie.- zaczęłam rechotać jak głupia. Do Liam'a też się rozdzwonili. Po rozmowie Liam'a dowiedzieliśmy się że ja i Jake mamy być ich nauczycielami polskiego, o boże ale mi się chce śmiać. My nauczycielami? Nie tylko ja ale też i Jake wiliśmy się po podłodze ze śmiechu.
- Dobra zatkajcie się i zaczynajcie uczyć chcemy zaskoczyć polskich fanów.- powiedział Harry z nieodgadnionym wyrazem twarzy ni to się zamyślił ni uśmiechał nie do końca wiem co on miał w głowie tam gdzie powinien być mózg ale to na razie nie ma znaczenia. Teraz trzeba uczyć nasze małpki mówić " po polskiemu".
- Na początek może przywitanie?
- Cześć to odpowiednik angielskiego Hi lub Hello.
Grupka uczniów jako tako wypowiadali "cześć" teraz czas na polski alfabet.
- To teraz alfabet.- Dopiero teraz zauważyłam że mają zeszyty a my mamy do dyspozycji tablice. Wypisaliśmy litery i wypowiadanie ich dla naszych pierwszaków. Nadal chce mi się śmiać.
* kolejne 2 godziny później* *Jake*
Chłopcy przez całą drogę pilnie się uczyli naszego ojczystego języka. Teraz siedzimy w hotelu i zajadamy się żelkami i cukierkami z polski które Am kitrała w walizkach. A to wiewiórka chomik czy jakie tam inne ( pelikan xd) zwierze. I tak nie wyciągnęła wszystkiego, za bardzo lubiła te cukierki. Z tego co wiem to pan Piotr ( dziadek Am) przysłał jej kilka takich paczek z słodyczami. Muszę przyznać że jej dziadek strasznie ją rozpieszcza. Ale w gruncie rzeczy to bardzo miły starszy pan.
-Am dlaczego nie mówiłaś że w Polsce macie takie genialne słodycze?- Zamglony wzrok spowodowany zbyt dużą ilością słodkości sprawił że nie tylko Niall który zapytał a i wszyscy z 1D mieli takie oczy. No cóż bywa, taki mamy klimat. Siedzieliśmy w salonie i przygotowywaliśmy się do seansu horrorów na początek pójdzie " The ring" wszystkie części "[REC]" i " Paranormal activity" zapowiada się ciekawie.
Siedzieliśmy w dużym salonie z zgaszonym światłem i odpalonym " the ring"
Horan już w kocyku z Am siedzieli i zajadali się słodyczami i popcorn'em.Większość siedziała na kanapie a nasza 4 ( Jake,Louis, David i Chris) siedziała na podłodze. Pierwsza straszna scena... Niall z piskiem wtulił się w Am która z ciekawością oglądała dalej. Harry wyglądał dziwnie, 1 we włosach miał żelki, 2 przytulał poduszkę i mulata z takim strachem wymalowanym na twarzy że śmiać mi się chciało. Reszta naszej ferajny była zaciekawiona filmem.
*Am*
Mam szatański pomysł! Gdy oni zasną przebiorę się w strój zakrwawionego clown'a i trochę postraszę. Po rozstawiam także kilka "ładnych" rzeczy typu sztuczna krew i ludzkie organy. Można uznać mnie za jakąś psychopatkę czy coś ale zawsze chciałam wywinąć taki numer a że nie miałam potencjalnych ofiar zbierałam takie rzeczy aż przyjdzie czas. I właśnie nadszedł... Ale to dopiero gdy zasną.
To Be Continued...
_____________________________________________________
Hahahh xD Ciekawe co się wydarzy... Mam nadzieje że nie macie mi za złe że dodaje go dopiero teraz ;c Czuje się winna ale nie mogłam dodać wcześniej. Byłam zbyt zdenerwowana by napisać po raz kolejny... Do zobaczenia misie <3
Komentarz=Motywacja do tworzenia
Merry :)
Buntowniczka ale czy na pewno? Ma własną paczkę którą tworzy z Kubą, Fabianem, Piotrkiem, Dawidem i Krzyśkiem. Dzięki dyrektorowi z polskiej szkoły mają szczęście lub nie szczęście wyjechać do Londynu i tam uczęszczać do szkoły. A zamieszkają z pewnym zespołem. Niby zwykłe życie a jednak niezwykłe. Tysiące dziwnych rzeczy dziejących się w tym domu. Tylko te 11 osób umie zajść sobie za skórę a później się z siebie śmiać. Trochę miłości też się znajdzie. A to wszystko tu.
niedziela, 16 marca 2014
niedziela, 9 marca 2014
Rozdział 12
Nie wyrobiłam się wczoraj więc jest dopiero teraz :d Przepraszam ;c
__________________________
*Niall*
Gdzie ja jestem? Ej to Am? Wow! Ale ona cudnie wygląda na tej wiewiórce! Już chciałem do niej podejść ale jakiś nieznany mi chłopak ją objął i przyparł do drzewa by ją pocałować. Krzyczałem, płakałem ale to na nic oni mnie nie słyszą, a ja muszę to wszystko oglądać. Skryłem twarz w dłonie, by po chwili być na torze wyścigowym i dosiadać królika. Po lewej był Harry na kogucie, a po prawej Am posyłająca mi całusa z fioletowej wiewiórki z smoczymi skrzydłami. Innymi słowy chore do bólu. Patrząc w niebo widziałem Gemme ( siostrę Hazzy) na kocie z skrzydłami rozmiarów konia. Gemma pokrzykiwała dziwne zdania.
-Moje kakao! Zostaw to popaprańcu! Całe żarcie moje! Muahahahahh!- Tak to słowa szalonej pseudo Gemmy. A może to moja podświadomość? Nie chyba aż tak dziwny nie jestem. Uderzyły we mnie wspomnienia pocałunku Am z tym chłopakiem. I się obudziłem. Cały zapocony, ale z spokojnie śpiącą Am przy boku. Jakie szczęście że mam ją przy sobie. Moje życie bez niej straciło by cały sens. Byłbym wrakiem człowieka. Ale dość smucenia mogę ją teraz podziwiać puki śpi.
*Am*
Czy ten mój kochany matoł myśli że nadal śpię? Może go przestraszyć i szybko otworzyć oczy? YOLO! Otworzyłam oczy i zrobiłam dziwną minę, a mój blondynek podskoczył i upadł na podłogę. Śmiać mi się chciało, ale się powstrzymałam.
- O jednak nie śpisz księżniczko.- Jego twarz nabrała trochę różowych śladów na policzkach. Jaki on słodki! Tęcza wszędzie tęcza !
- Nie mój ty królewiczu.- Ja to powiedziałam? Hahah oni mnie zniszczyli do cna. Nie ma starej mnie! Albo jednak jest. Nadal mam ochotę na nie miłą niespodziankę dla Zayn'a. Będzie się działo!
- Pod czas twojej nieobecności Paul powiedział że szykuje już następną trasę i za około tydzień zabieramy was z nami. Wiesz że większość Directioners was lubi?-spytał Niall z lekkim zdziwieniem.
-Spoko. Fajnie że nas lubią i tylko tydzień dzieli nas od waszej trasy. Okey może zamiast się wylegiwać to się wykąpiemy, ubierzemy i wyjdziemy sobie na spacerek. - mam ochotę na spacerek a on jest idealnym towarzyszem.
-Dobrze. No to co oszczędźmy wodę i wykąpmy się razem.- Czy on myśli że się zgodzę?
- Ta jasne...że nie. Pa pa.- wyszłam do siebie, wykąpałam i ubrałam się, po czym schodząc potknęłam się ZNÓW na bluzie Harry'ego.
-Harry ! Gamoniu jeden! Bluzy się chowa a nie rzuca po schodach!- Hazz znalazł się przy mnie dość szybko próbując pomóc mi wstać.
-Jeszcze raz mnie dotkniesz a będziesz pluł zębami jak byś worek ryżu połkną!-warknęłam i próbowałam wstać, ale kostka straszliwie bolała. Wydałam z siebie jęk bólu, a obok mnie znajdowało się już zbiegowisko. Jako pierwszy przyszedł Niall i zaniósł mnie na kanapę. Liam obejrzał moją stopę i stwierdził że bez lekarza się nie obejdzie. Więc pojechaliśmy do szpitala. Jakiś dziwny rudy gość z wąsem stwierdził " uraz śródstopia " czyli na nasze naderwanie ścięgna czy coś takiego. Czeka mnie miesiąc w gipsie do uda i chodzenie o kulach. Perfekcyjnie. Wróciliśmy do domu i od razu wszyscy skakali do o koła mnie jakbym sobie sama nie umiała poradzić. Ale są też plusy! Mogę cały dzień przytulać się do Niall'a. Że tak powiem "opierdalać" ile wlezie itd. Spać mi się chcę. Skierowałam się w stronę schodów i nieudolnie o kulach próbowałam wejść na górę. Z pomocą przyszedł mi Niall i razem oddaliśmy się w krainę Morfeusza.
______________________________________________________
Jest krótki i nie udany, niestety nie mam czasu mam urwanie głowy z gośćmi w domu ;d Przepraszam najmocniej następnym razem postaram się bardziej :) Mam nadzieje że mi wybaczycie :)
~Merry
__________________________
*Niall*
Gdzie ja jestem? Ej to Am? Wow! Ale ona cudnie wygląda na tej wiewiórce! Już chciałem do niej podejść ale jakiś nieznany mi chłopak ją objął i przyparł do drzewa by ją pocałować. Krzyczałem, płakałem ale to na nic oni mnie nie słyszą, a ja muszę to wszystko oglądać. Skryłem twarz w dłonie, by po chwili być na torze wyścigowym i dosiadać królika. Po lewej był Harry na kogucie, a po prawej Am posyłająca mi całusa z fioletowej wiewiórki z smoczymi skrzydłami. Innymi słowy chore do bólu. Patrząc w niebo widziałem Gemme ( siostrę Hazzy) na kocie z skrzydłami rozmiarów konia. Gemma pokrzykiwała dziwne zdania.
-Moje kakao! Zostaw to popaprańcu! Całe żarcie moje! Muahahahahh!- Tak to słowa szalonej pseudo Gemmy. A może to moja podświadomość? Nie chyba aż tak dziwny nie jestem. Uderzyły we mnie wspomnienia pocałunku Am z tym chłopakiem. I się obudziłem. Cały zapocony, ale z spokojnie śpiącą Am przy boku. Jakie szczęście że mam ją przy sobie. Moje życie bez niej straciło by cały sens. Byłbym wrakiem człowieka. Ale dość smucenia mogę ją teraz podziwiać puki śpi.
*Am*
Czy ten mój kochany matoł myśli że nadal śpię? Może go przestraszyć i szybko otworzyć oczy? YOLO! Otworzyłam oczy i zrobiłam dziwną minę, a mój blondynek podskoczył i upadł na podłogę. Śmiać mi się chciało, ale się powstrzymałam.
- O jednak nie śpisz księżniczko.- Jego twarz nabrała trochę różowych śladów na policzkach. Jaki on słodki! Tęcza wszędzie tęcza !
- Nie mój ty królewiczu.- Ja to powiedziałam? Hahah oni mnie zniszczyli do cna. Nie ma starej mnie! Albo jednak jest. Nadal mam ochotę na nie miłą niespodziankę dla Zayn'a. Będzie się działo!
- Pod czas twojej nieobecności Paul powiedział że szykuje już następną trasę i za około tydzień zabieramy was z nami. Wiesz że większość Directioners was lubi?-spytał Niall z lekkim zdziwieniem.
-Spoko. Fajnie że nas lubią i tylko tydzień dzieli nas od waszej trasy. Okey może zamiast się wylegiwać to się wykąpiemy, ubierzemy i wyjdziemy sobie na spacerek. - mam ochotę na spacerek a on jest idealnym towarzyszem.
-Dobrze. No to co oszczędźmy wodę i wykąpmy się razem.- Czy on myśli że się zgodzę?
- Ta jasne...że nie. Pa pa.- wyszłam do siebie, wykąpałam i ubrałam się, po czym schodząc potknęłam się ZNÓW na bluzie Harry'ego.
-Harry ! Gamoniu jeden! Bluzy się chowa a nie rzuca po schodach!- Hazz znalazł się przy mnie dość szybko próbując pomóc mi wstać.
-Jeszcze raz mnie dotkniesz a będziesz pluł zębami jak byś worek ryżu połkną!-warknęłam i próbowałam wstać, ale kostka straszliwie bolała. Wydałam z siebie jęk bólu, a obok mnie znajdowało się już zbiegowisko. Jako pierwszy przyszedł Niall i zaniósł mnie na kanapę. Liam obejrzał moją stopę i stwierdził że bez lekarza się nie obejdzie. Więc pojechaliśmy do szpitala. Jakiś dziwny rudy gość z wąsem stwierdził " uraz śródstopia " czyli na nasze naderwanie ścięgna czy coś takiego. Czeka mnie miesiąc w gipsie do uda i chodzenie o kulach. Perfekcyjnie. Wróciliśmy do domu i od razu wszyscy skakali do o koła mnie jakbym sobie sama nie umiała poradzić. Ale są też plusy! Mogę cały dzień przytulać się do Niall'a. Że tak powiem "opierdalać" ile wlezie itd. Spać mi się chcę. Skierowałam się w stronę schodów i nieudolnie o kulach próbowałam wejść na górę. Z pomocą przyszedł mi Niall i razem oddaliśmy się w krainę Morfeusza.
______________________________________________________
Jest krótki i nie udany, niestety nie mam czasu mam urwanie głowy z gośćmi w domu ;d Przepraszam najmocniej następnym razem postaram się bardziej :) Mam nadzieje że mi wybaczycie :)
~Merry
piątek, 7 marca 2014
Rozdział 11
Pianki smerfy robią swoje. Uwaga! Ten rozdział może być dziwny!
_________________________________________________________________________________
*Liam* *3 dni po zniknięciu Am*
Brak Am to tak jakby ktoś wykręcił ci kawałek serca. Mimo, że jest denerwująca, głupiutka i nie wiem co dalej, GŁOWA MNIE BOLI! Niall siedzi biedny w pokoju i Jake go pociesza, Zayn siedzi w kuchni łykając jakieś proszki uspokajające, kot Hazz'y jest irytujący, a sam lokers chodzi po salonie i gada rzeczy typu " wiedziałem że bita śmietana to zło", "Mleko nie dodaje skrzydeł" itp. Nie mam do niego siły więc niech se mamrota te swoje afrykańskie bełkoty. Ekipa z polski wybyła nie wiem po co może się upić? O wrócili. Po co im przepychacz do kibla? Może ja się zamknę w pokoju i grzecznie poczekam na powrót Am?
-Liam! Gdzie rondle trzymasz? A szczotka do kibla tam gdzie zawszę? Mów jak do mnie milczysz! - Fabian'owi odbija już kompletnie.
- Rondle trzymamy nad blatem w jednej z szafek. A szczota tam gdzie zawszę.- szybko ewakuowałem się do pokoju i go zakluczyłem. Teraz wzniosę modły o szybki powrót Am.
*Am*
Ile mam siedzieć w jego pokoju? Nuuuudno tu! O ktoś wpełzł do pokoju. Tego ktosia to nie znam i nie jest nim Josh, tylko jakaś kizia z mordką podobną do mojej... Nie podoba mi się to. Czekaj to ta jak jej tam D-coś tam. D, Dri, Drix! Tak to ta niejaka Drix! Po pomieszczeniu zabrzmiał jej niemal piszczący głos.
-Kogo my tu mamy, mojego klona. Witaj młoda.
-Żegnaj stara.- umiem walczyć o swoje, mną się nie pomiata!
-Hola, hola jak mnie nazwałaś?
-Ooo zaraz się plasticzek rozmaże? Biedna.- Tylko kpina i chęć przywalenia jej prosto w krzywy ryj. Może byłyśmy podobne ale ona miała jakąś bardziej kwadratową głowę.
- Zadarłaś z mistrzynią sztuk walki!-wydarła się nie wiem po co.
-Mam się bać plastika bojącego się o swoje paznokcie? Nie doczekanie twoje pustaku.- Jeszcze nie powiedziałam niczego strasznego a ona już wymachuje łapskami jak opętana. Wystarczył unik i mocne uderzenie z łokcia w plecy by ją znokautować. Aż tak proste to było? Do pokoju jak błyskawica wpadł Josh z policją. I to dla tego go nie było? A ja musiałam znosić tego puszczalskiego pustaka? Przy najmniej wrócę do domu... Chyba.
- Poradziłaś sobie z nią? Jak?- Czy Josh nie widział tamtego jednego zdjęcia?* Jak widać nie i dobrze niech nie wie. Policja zabrała Drix do jej miejsca przewidzianego pobytu.
- Nie ważne jak.-Teraz jestem obojętna i oschła? Mieszanka uczuć.
- Powiedź! Policja nie dawała rady jej przytrzymać nawet a ty co?- Ale on pod ekscytowany. Co w tym takiego? Czekaj co?! Policja jej utrzymać nie mogła? Aż tak nisko upadli. Śmiać mi się chce jak o tym myślę. A teraz głupia Am ma uciechę z głupoty funkcjonariuszów.
- Machała jak opętana łapami to ją wyminęłam i przywaliłam z łokcia w plecy. Chyba trafiłam w jakieś czułe miejsce, więc straciła przytomność.- To tyle. Nic więcej. Ja chcę do Niall'a! Musze spędzić trochę czasu z tym uroczym blondynem.
- Okey. Może przyłączysz się do nas? Dała byś radę pracować dla policji.- Ha ha ha ha ha ha ja? Policja? Nigdy!
- Nie skusze się. Okey to możesz mnie odwieść do domu?-Chcę do domu!
-Okey. Jak wyjdziesz to wsiądź do czarnego Audi A8 . Ja idę się przebrać.- dopiero teraz dostrzegłam plamy z krwi na jego koszulce. Ma chłopak gust do ubrań trzeba przyznać. Ubrałam moje kochane trampki i po wyjściu na zewnątrz zobaczyłam to cacko.
Ile bym dała za prowadzenie takiego auta. Muszę się jednak nacieszyć samą jazdą jako pasażer. Auto a jak cieszy człowieka. Zapomniałam że ja nie jestem człowiekiem ja jestem jakimś mutantem czy coś ten tam se. Usadowiłam swój zadek na skórzanym jasnym siedzeniu. Po chwili Josh siedział już za kierownicą. Kilka minut i jestem w domu, a raczej w tym co zostało z domu. Przekraczając próg domu słychać było tylko wrzaski Fabiana że zamorduje każdego kto tylko mnie tknie. Co lepsze groził biednemu Louis'owi szczotą do kibli. Co było komiczne. Prawię wszyscy mieli rondle na głowie i albo jakieś szpatułki i przepychacze. Nikt nie zauważył mojej obecności. Chwilowo. Zapłakany Niall siedział na schodach. O mój boże on płacze! Nie tylko niech nie wylewa tych łez przez mnie. Szybko do niego podbiegłam, objęłam i pocałowałam w głowę szepcząc do niego słowa otuchy. Na co szybko się zerwał, popatrzył z słabym uśmiechem i złączył nasze usta razem. Jak zwykle czuć było smak jedzenia tym razem winogron, albowiem Niall gdy jest smutny zajada się trochę owocami. Padło na słodkie winogrona. Trwalibyśmy tak jeszcze długo gdyby nie mierzono w nas szczotami i przepychaczami do kibli oraz szpatułkami i innymi kuchennymi rzeczami. Oderwaliśmy się od siebie a gdy towarzystwo skojarzyło kim jestem zrzucili "pancerze" i "bronie" by mnie przytulić. Coś tu nie gra. 1,2,3,4,5,6,7,8,9, a gdzie pan numer 10 Liam? Gdy reszta biadoliła coś o tym że się cieszą z mojego powrotu ja podbiegłam do pokoju Liam'a. Otworzyłam drewnianą powłokę i ujrzałam skulonego Daddy'ego w koncie. Powoli podeszłam do chłopaka i przytuliłam. Odwzajemnił uścisk i powtarzał jak mantrę że "dziękuje Bogu za powrót Am", nie wnikam co się tu działo ale wnioskując po popsutej lekko psychice Liasia przez te 3 dni było grubo. Może jutro dowiem się czegoś więcej. Teraz zaglądnąć do salonu i spać. Cichutko zeszłam do salonu a w nim przywitał mnie dziwny widok. Malik dostawał drgawek a reszta albo spała albo nie ogarniała o co chodzi.
Poszłam się umyć moim ulubionym czekoladowym płynem do kąpieli i iść spać, ale wpadłam na pomysł by pospać sobie w objęciach pewnego Irlandczyka. Wykąpałam się i cichutko w pęzłam Horankowi pod kołdrę i się w niego wtuliłam, a on objął mnie mocniej i usnęliśmy w swoich ramionach
*- chodziło o zdjęcie pobitego przez Am chłopaka xd
_____________________________________________________
Hahahh xD Zapomniałam się podpisać :D Życzcie mi więcej pamięci, weny i czasu <3 Teraz kolej Merry :)
~Aro ^^
*- chodziło o zdjęcie pobitego przez Am chłopaka xd
_____________________________________________________
Hahahh xD Zapomniałam się podpisać :D Życzcie mi więcej pamięci, weny i czasu <3 Teraz kolej Merry :)
~Aro ^^
poniedziałek, 3 marca 2014
Rozdział 10
Pierwsza osoba obserwująca *,* Jak się ciesze. Evelyn Horan jesteś pierwsza i mam nadzieje że nie ostatnia. Kocham was <3
______________________________________________________
*Alex*
Tam siedzi Jake. Ale on przystojny i te jego oczy.
Ogar, tyle marzenia o Jake'u. Ed i Louis są bardzo fajni, lubię ich. O ktoś przyszedł. O mój boże to całe One Direction! I David z Chris'em. Dlaczego wszyscy chłopcy których zna Am to takie ciacha?
- Hejka lamy. Mamy gości. To Nath i Alex. Dziewczyny to Harry, Niall, Zayn, Liam, Chris i David. A właśnie Hazz Ed przyniósł twojego kota.
Jakiego kota? Aaa... ale słodziak i on cały czas siedział na jej kolanach? Dzisiaj coś nie ogarnięta jestem.
-Spoko mogę mojego Darvin'a?
- Muszę przyznać że jest całkiem fajny. Masz swojego Darvin'a.
Podała mu kota a on jak dziecko się z nim bawił.
- Dziewczyny chodźcie. Idziemy do mojego pokoju.- Am wstała i podeszła do wyjścia z salonu. Obie z Nath ruszyłyśmy tyłki do jej pokoju. Pokój Am a właściwie to pokój Am i Jake'a był duży z ładną ciemną szafą podzieloną na dwie części, dwoma biurkami i ścianami w odcieniu jabłkowej zieleni tak samo jak pościel na łóżkach. Na środku był ułożony brązowy dywanik a panele były z jasnego drewna. Podsumowując ślicznie tam mieli. Am usiadła na jakimś łóżku a my poszłyśmy jej śladem.
- No to opowiedźcie coś o sobie. Oczywiście ja też coś o sobie powiem.
*Am*
Uśmiechnęłam się do nich a one to odwzajemniły. Pierwsza odezwała się Nath.
- Cóż jestem Nathalie Wild i lubię spać, jeździć konno i poznawać nowych ludzi. Wychowałam się tu w Londynie ale mam też rodzinę w Hiszpanii.
- To teraz ja. Jestem Alexandra Blit. Kocham jeździć konno, chciała bym być zawodowym jeźdźcom lub aktorką. Lubię spać do późna, jestem leniuszkiem ale mam to po tacie.- Powiedziała szatynka.
- Jestem Amanda Kowal, kocham muzykę i Nialla. Lubię rysować, jeździć konno i spać. Interesuję się aktorstwem. I nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Pytajcie.- uśmiech nie schodził mi z twarzy, lubię je są fajne i mamy wspólne hobby.
- Ile jesteś już w siodle?
Zapytała blondyna.
- Bo ja wiem Nath. Już dobre 4 lata jak nie więcej.
- Ja z Lex jeździmy 2 rok .
Po pytałyśmy jeszcze o takie bzdety jak ulubiony kolor itd. Po czym oglądałyśmy " Fast and Furious" nie spodziewałam się że będą chciały oglądać ale jednak. Z racji na późną godzinę dziewczyny musiały wracać do domów. Więc zostałam w domu z chłopakami. Postanowiłam się umyć i spakować na jutro. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i nalałam czekoladowego płynu do wanny z wodą. Po chwili leżałam w pięknie pachnącej wodzie z pianą. Teraz czas na przemyślenia. W prawdzie zmieniłam się diametralnie z niegrzecznej dziewczyna na dość normalną. Jak to brzmi. Jednak Londyn mnie zmienił, ciekawe czy mama by mnie poznała? Nadal jestem wredna ale nie w takim stopniu jak wcześniej. Lubię Nath i Alex są tak pozytywni nastawione do świata.
-Am rusz tyłek ja też chcę się wykąpać!- Oj zasiedziałam się.
Wyszłam i powycierałam ciało ręcznikiem. Ubrałam piżamę.
Wyszłam i postanowiłam się spakować. Jutro jest? Wtoorek? Chyba tak. No to Angielski, Angielski, Matematyka, Biologia, W-F i Francuski którego nie ma. Okey to jestem spakowana. Teraz spać.
*Dzień*
Kolejny dzień szkolny. Trzeba się ubrać. Co to za dźwięk? A to tylko pochrapywanie Kuby.
______________________________________________________
*Alex*
Tam siedzi Jake. Ale on przystojny i te jego oczy.
Ogar, tyle marzenia o Jake'u. Ed i Louis są bardzo fajni, lubię ich. O ktoś przyszedł. O mój boże to całe One Direction! I David z Chris'em. Dlaczego wszyscy chłopcy których zna Am to takie ciacha?
- Hejka lamy. Mamy gości. To Nath i Alex. Dziewczyny to Harry, Niall, Zayn, Liam, Chris i David. A właśnie Hazz Ed przyniósł twojego kota.
Jakiego kota? Aaa... ale słodziak i on cały czas siedział na jej kolanach? Dzisiaj coś nie ogarnięta jestem.
-Spoko mogę mojego Darvin'a?
- Muszę przyznać że jest całkiem fajny. Masz swojego Darvin'a.
Podała mu kota a on jak dziecko się z nim bawił.
- Dziewczyny chodźcie. Idziemy do mojego pokoju.- Am wstała i podeszła do wyjścia z salonu. Obie z Nath ruszyłyśmy tyłki do jej pokoju. Pokój Am a właściwie to pokój Am i Jake'a był duży z ładną ciemną szafą podzieloną na dwie części, dwoma biurkami i ścianami w odcieniu jabłkowej zieleni tak samo jak pościel na łóżkach. Na środku był ułożony brązowy dywanik a panele były z jasnego drewna. Podsumowując ślicznie tam mieli. Am usiadła na jakimś łóżku a my poszłyśmy jej śladem.
- No to opowiedźcie coś o sobie. Oczywiście ja też coś o sobie powiem.
*Am*
Uśmiechnęłam się do nich a one to odwzajemniły. Pierwsza odezwała się Nath.
- Cóż jestem Nathalie Wild i lubię spać, jeździć konno i poznawać nowych ludzi. Wychowałam się tu w Londynie ale mam też rodzinę w Hiszpanii.
- To teraz ja. Jestem Alexandra Blit. Kocham jeździć konno, chciała bym być zawodowym jeźdźcom lub aktorką. Lubię spać do późna, jestem leniuszkiem ale mam to po tacie.- Powiedziała szatynka.
- Jestem Amanda Kowal, kocham muzykę i Nialla. Lubię rysować, jeździć konno i spać. Interesuję się aktorstwem. I nie wiem co jeszcze mogę powiedzieć. Pytajcie.- uśmiech nie schodził mi z twarzy, lubię je są fajne i mamy wspólne hobby.
- Ile jesteś już w siodle?
Zapytała blondyna.
- Bo ja wiem Nath. Już dobre 4 lata jak nie więcej.
- Ja z Lex jeździmy 2 rok .
Po pytałyśmy jeszcze o takie bzdety jak ulubiony kolor itd. Po czym oglądałyśmy " Fast and Furious" nie spodziewałam się że będą chciały oglądać ale jednak. Z racji na późną godzinę dziewczyny musiały wracać do domów. Więc zostałam w domu z chłopakami. Postanowiłam się umyć i spakować na jutro. Weszłam do łazienki, rozebrałam się i nalałam czekoladowego płynu do wanny z wodą. Po chwili leżałam w pięknie pachnącej wodzie z pianą. Teraz czas na przemyślenia. W prawdzie zmieniłam się diametralnie z niegrzecznej dziewczyna na dość normalną. Jak to brzmi. Jednak Londyn mnie zmienił, ciekawe czy mama by mnie poznała? Nadal jestem wredna ale nie w takim stopniu jak wcześniej. Lubię Nath i Alex są tak pozytywni nastawione do świata.
-Am rusz tyłek ja też chcę się wykąpać!- Oj zasiedziałam się.
Wyszłam i powycierałam ciało ręcznikiem. Ubrałam piżamę.
Wyszłam i postanowiłam się spakować. Jutro jest? Wtoorek? Chyba tak. No to Angielski, Angielski, Matematyka, Biologia, W-F i Francuski którego nie ma. Okey to jestem spakowana. Teraz spać.
*Dzień*
Kolejny dzień szkolny. Trzeba się ubrać. Co to za dźwięk? A to tylko pochrapywanie Kuby.
Teraz śniadanko. Myślę że kanapka z ogórkiem wystarczy.
-Chłopaki gotowi jesteście?- mój głos niósł się po domu.
- Zaraz schodzimy na śniadanie.-powiedział Piotrek.
O dziwo byłam tak miła i zrobiłam też po kilka kanapek reszcie.
Reszta już zmierza do kuchni z Piotrkiem na czele.
-O jak miło. Am zrobiłaś nam kanapki. Dziękujemy.-Jedyny wychowany z całej zgrai idiotów.
Po zjedzonym śniadaniu razem z Niall'em ruszyliśmy do szkoły. Dwie pierwsze lekcje będą próbą później już mam inne przedmioty.
Razem z Niall'em stanęliśmy na środku gdy przyszła nasza kolej. I właściwie to tak mi minęły dwie lekcje. Matematyka, biologia i do domu dam radę.
* po lekcjach*
Okey no to mogę już uciekać do domu. Już wychodziłam z terenu szkoły, ale nie pisane było mi wrócić do domu. Jakiś dryblas zakrył mi usta dłonią i wpakował do auta już związaną. Nie wiem kiedy mnie związał ale mniejsza o to, zostałam właśnie porwana. Dla czego? Pewnie dla okupu. Ten gość podsuną mi pod nos jakieś gówno a później była tylko ciemność.
Przebudziłam się w jakiejś klitce na brudnej kanapie. Na przeciwko mnie stał Josh? A ten skąd tu? Miałam to wypowiedzieć ale byłam związana i miałam zatkane usta szmatką.
- Cześć Am. Bardzo cię przepraszam za wujka, myślał że jesteś kolejną sprzedawczynią narkotyków. A no tak zapomniałem. Rozwiąże cię.- Jak powiedział tak zrobił.
- Nie rozumiem, jakich narkotyków?- nie kryłam swojego zdziwienia.
-Nie ważne. Ale nie możemy cię wypuścić póki nie złapiemy Drix. To wszystko po to żebyś nam się nie mieszała z Drix. Rozumiesz?- To wszystko wyjaśnia tylko ile będę musiała tu siedzieć?
-Ile mam tu zostać?- ciekawość to pierwszy stopień do piekła ale co mi tam i tak bym tam wylądowała.
-Około tygodnia lub dwóch. Coś takiego. No ale nie będziesz tu siedzieć. Posiedzisz sobie u mnie w pokoju.- chociaż tyle, nie muszę siedzieć w brudzie.
* Liam*
Gdzie Am? Miała być już dawno. Jest już 4 pm, a jej nie ma! Może zgłosić to na policje? Nie tylko ja się martwię. Niall umiera z tęsknoty, a reszta czeka z nieodgadnionym wyrazem twarzy wpatrując się tępo w ścianę.
-A co jeśli ją uprowadzili?-zaczął Niall.
- Na pewno nie. Nie martw się stary wszystko będzie dobrze.
-Liam dobrze wiesz że to najgorsze kłamstwo... SMS. Od Am!-Szybko przeczytał wiadomość a w jego oczach gromadziły się łzy.
-Mogę przeczytać?- Po chwili miałem telefon w dłoni.
______________________________
Od: Am <3
Do: Niall
Cześć Niall, pewnie się o mnie z resztą martwisz. Jak na razie nie mogę ci zdradzić gdzie jestem, ale nie zrobią mi tu krzywdy. to nie porywacze tylko policja. Ja nic nie zrobiłam, tylko przeszkadzam w poszukiwaniach, więc muszę tu zostać około 1-2 tygodni. Nie pisz, nie dzwoń telefon muszę oddać. Żegnaj :*
________________________________
Przy najmniej wiemy że żyje i nic jej nie jest. Policja, trochę pogmatwane, ale sam brak kontaktu z Am dla Niall'a będzie tragiczny w skutkach. Biedny chłopak.
--------------------------------------------------------------------------
Krótki trochę ale pojawił się szybciej niż myślałam. Trochę zamieszania się przyda, ale teraz pytanie jak zniesie to Niall? To już będzie robota dla Aro.
KOMENTARZ=MOCNY KOPNIAK W DUPCIE I MOTYWACJA DO TWORZENIA!
piątek, 28 lutego 2014
Rozdział 9
Ostatnio Merry nęka mnie sms'ami wiadomościami itp. żebym napisała wam rozdział. Więc oto jestem i mam nadzieje że uda mi się go napisać :D
________________________________________________________________________________
*Am*
Weszłam do klasy i usadowiłam tyłek obok Kobos'a. Trwa teraz Angielski. Nudne gadanie naszej nudnej, rudej i przede wszystkim starej nauczycielki ciągnie się w nie skończoność. Aż do sali wpada dyrcio. Poprawił garnitur i już otwierał usta by coś powiedzieć ale nauczycielka mu przerwała pytaniem co tu robi. Czasem się zastanawiam czy ja nie jestem od niej mądrzejsza. Ale kontynuując to jestem strasznie formalna. Ale chodziło o to że jakieś przedstawienie, bla , bla, bla, Am i Kuba główne role, bla ,bla ,bla, czekaj kurde co?!
- Że co?!- Niezły czas reakcji Kuba. Ale się dołączę do tego bo mało ogarniam.
-Jak mówiłem wystawiamy " Romea i Julię". Wy będziecie grać głównych bohaterów, bo z tego co pamiętam to jesteście doświadczeni. Przy najmniej tak pisze w waszych aktach. Am ty chodziłaś przez 5 lat na kółko aktorskie, po czym po roku dołączył do ciebie Kuba. Więc nie macie wyboru. A jeśli któreś z was się nie pojawi, pomagacie w czyszczeniu szkoły przez cały rok. Więc jak?
Popatrzyłam na Kubę z przerażeniem , ale musiałam to zrobić nie chcę mi się sprzątać całej budy!
-Zgadzamy się? Mi się nie chcę sprzątać.
- Mi też się nie chcę.
No to.... Raczej się zgadzamy.
-Proszę pana? A może ja bym zagrał romea?Jeżeli nie ma pan nic przeciwko.
-Niall?! Co ty tu robisz?
Co teraz czułam? Tylko zdziwienie.
- Miałem jechać z tobą i resztą na wywiad i oto jestem a skoro wystawiacie Szekspirowskie dzieło z chęcią chce być Romeem.
- Niall Horan. Dobrze niech ci będzie. Jesteś Romeem.
- Super a teraz jeżeli pan pozwoli to zabieram całą polską 6.
- Clara zapisz że są zwolnieni z lekcji.
*15 minut później*
Siedzę na sofie i za chwilę odbędzie się wywiad.
- Witam słuchaczy naszego radia. Dziś gościmy One Direction i ich przyjaciół
Więc kim jest ta ślicznotka?
On o mnie gadał? Od kiedy gówno jest ładne? Ale wracając...
- To moja dziewczyna. Am.
Z jaką dumą to mówił. Ach bo się zarumienię.
-Am? Nietypowe imię.
- Jestem Polką a moje pełne imię to Amanda. A Am to zdrobnienie łatwiejsze do wymowy.
- To wszystko wyjaśnia. Jak wytrzymujesz pod jednym dachem z 10 facetów?
-Z Kubą, Fabianem, Piotrkiem, Krzyśkiem i.Dawidem znam się od dziecka i przyzwyczaiłam się do męskiego grona.
- Fani proszą byś powiedziała coś razem z resztą po Polsku.
- Na trzy cztery mówimy Kochamy was ok?
-KOCHAMY WAS!
- Śmieszny język. Harry najdziwniejsza rzecz którą zrobiliście Am?
- Zamknęliśmy ją z Louis'em w szafie. Po czym jak się wydostała a my byliśmy na próbie zrobiła nam nie miłe niespodzianki jak to nazwała.- opowiedział loczek.
-Co gorsza jeszcze nie oddała nam naszych rzeczy. - do powiedział Li.
- To dopiero początek.- już mam plan na następną zemstę tylko mnie sprowokują a wcielę go w życie.
- Tym razem Tommo ci nie pomoże w wymyślaniu planu.- zadrwił ze mnie? Zayn Malik ze mnie drwi? Chciał swoje żele to je dostanie.
- Stary ale Louis w ogóle jej nie pomagał.- pod powiedział mu Hazz
-Niestety Zayn nie pomagałem w tym.-Zarzekł się Tommo.
-Fani widzieli Niall'a w szkole. Co tam takiego robiłeś?- kolejne pytanie tego zbyt szczęśliwego jak na człowieka prowadzącego.
-Byłem tam ze względu na naszych Polaczków. I przy okazji załatwiłem sobie rolę Romea.- On to specjalnie zrobił!
- Będziesz grał Romea? A kto jest Julią?-kolejne zdanie wypadło z ust prowadzącego.
-Jak to kto? Nasza Am!- Zbyt wielki entuzjazm jak na takie coś.
-W sumie to życzę wam szczęścia i mniej smutnego końca.
-Dziękujemy.-Miło ale ten gość chyba coś bierze nikt nie jest tak szczęśliwy przez cały czas!
* Kuba*
Dzwonek oznaczający przerwę na piosenkę.
-Jaki utwór proponujecie?-zapytał się nas, i po chwili mieliśmy wybraną.
-Proponujemy Kaen feat Gosia Kutyła-Mimo wszystko.
-Jak mniemam polska?
-W istocie. Ma w sobie to "coś". Uwielbiam ją. Przy niej jestem innym człowiekiem.-Am się rozmarzyła.
-No to słuchacie polskiej muzyki.
- Dokładnie to polskiego rapu.-Do powiedział Fabian.
I tak minęła pierwsza połowa wywiadu. A druga to tylko kilka pytań do chłopaków.
*Am*
OMG! Zapomniałam że Nath i Alex miały do mnie wpaść! Większość gdzieś wybyła i zostałam z Kubą, Louis'em, Piotrkiem i Fabianem. A za 5 minut przyjdą dziewczyny. Albo teraz. Rozległo się pukanie więc szybko otworzyłam drzwi w których stał Ed.
-Hej. Co to za niespodziewane wizyty nam składasz Ed?
-Harry przyniósł do mnie swojego kota. Teraz wam go oddaje i przy okazji wpadłem zobaczyć czy ich nie wykończyłaś.- Uśmiechy gościły na naszych twarzach.
-Czyżby się słuchało wywiadu?- Dziś mam bardzo dobry humor przez moją kochaną piosenkę.
- Jakże by inaczej?Nie mógł bym nie posłuchać.- Ed jest zabawny i miły ogólnie lubię gościa. Zamknęłam za nim drzwi, a gdy chciałam odejść do drzwi zapukały dziewczyny.
-Hejka Nath,Alex. -Jeszcze większy uśmiech w pełzł mi na twarz.
-Ej Am ty masz Ed'a Sheeran'a w domu?-Zapytała Nath. Obróciłam się i zauważyłam że Ed zdrętwiał i za pozował. Ed zaskakuje mnie jeszcze bardziej.
-Nie to tylko figura. Taka ozdoba.- Dyskretnie napisałam żeby Louis staną gdzieś jako "figura". Zaprosiłam dziewczyny do środka. Od razu podbiegły do "figury' Ed'a i poprosiły mnie żebym zrobiła zdjęcie. Zrobiłam owe zdjęcie a Ed mocno do siebie przytulił Alex i Nathalie. Śmiałam się w raz z Ed'em z ich reakcji. Mianowicie dziewczyny podskoczyły ze strachu a Lexi pisnęła.
-Ed rozbrajasz mnie. Nigdy bym nie pomyślała że mógłbyś coś takiego zrobić.-Przybiłam mu Hi five. A Lex i Nath mieżyły mnie lodowatym wzrokiem.
-Przepraszam was ale to on mnie do tego sprowokował.
-Hahaha gdzie tam moja to ty to wymyśliłaś prawda?
-Tak właściwie tonie - Ostatnie słowo zostało zduszone przez rękę Ed'a na mojej twarzy.
-Ed ja gryzę! - Ed odskoczył jak poparzony a raczej ugryziony od mojej osóbki.
-Masz zęby młoda. Nieźle mnie dziabłaś.- Ed żartowniś Sheeran.
-Chodźcie do salonu poznam was z resztą.- weszłyśmy do salonu gdzie w kącie stał Louis.
- Tym razem się nie nabiorę!- Krzyknęła Lexi podbiegając do figury Louis'a. Uderzyła manekina w klatkę piersiową, a "Lou" przewrócił się do tyłu.
-Ej Am dlaczego ona okłada mojego manekina?- Louis? Hahahah jeszcze lepiej. Alex przestała i popatrzyła na Tommo i się za czerwieniła.
*Nath*
Oj Alex, Alex. Ej czy na kanapie siedzi to ciacho Fabian? Z bliska jest jeszcze bardziej przystojny niż z odległości 6 metrów. A obok siedzi ten cały Jake który podoba się Alex. Jak na razie zapowiada się miły wieczór.
______________________________________________________
Jak się podoba miski? Spędziłam nad tym kilka godzin ale warto było. Widząc tyle wyświetleń bloga. Dzisiaj wpadło do nas 42 osoby. Nie wiedziałam z kąt tak dużo, a Merry wyskoczyła z tym że zgłosiła nas do spisu. Dziękuje za wszystko. ~Aro
KOMENTARZ=MOTYWACJA DO PISANIA
________________________________________________________________________________
*Am*
Weszłam do klasy i usadowiłam tyłek obok Kobos'a. Trwa teraz Angielski. Nudne gadanie naszej nudnej, rudej i przede wszystkim starej nauczycielki ciągnie się w nie skończoność. Aż do sali wpada dyrcio. Poprawił garnitur i już otwierał usta by coś powiedzieć ale nauczycielka mu przerwała pytaniem co tu robi. Czasem się zastanawiam czy ja nie jestem od niej mądrzejsza. Ale kontynuując to jestem strasznie formalna. Ale chodziło o to że jakieś przedstawienie, bla , bla, bla, Am i Kuba główne role, bla ,bla ,bla, czekaj kurde co?!
- Że co?!- Niezły czas reakcji Kuba. Ale się dołączę do tego bo mało ogarniam.
-Jak mówiłem wystawiamy " Romea i Julię". Wy będziecie grać głównych bohaterów, bo z tego co pamiętam to jesteście doświadczeni. Przy najmniej tak pisze w waszych aktach. Am ty chodziłaś przez 5 lat na kółko aktorskie, po czym po roku dołączył do ciebie Kuba. Więc nie macie wyboru. A jeśli któreś z was się nie pojawi, pomagacie w czyszczeniu szkoły przez cały rok. Więc jak?
Popatrzyłam na Kubę z przerażeniem , ale musiałam to zrobić nie chcę mi się sprzątać całej budy!
-Zgadzamy się? Mi się nie chcę sprzątać.
- Mi też się nie chcę.
No to.... Raczej się zgadzamy.
-Proszę pana? A może ja bym zagrał romea?Jeżeli nie ma pan nic przeciwko.
-Niall?! Co ty tu robisz?
Co teraz czułam? Tylko zdziwienie.
- Miałem jechać z tobą i resztą na wywiad i oto jestem a skoro wystawiacie Szekspirowskie dzieło z chęcią chce być Romeem.
- Niall Horan. Dobrze niech ci będzie. Jesteś Romeem.
- Super a teraz jeżeli pan pozwoli to zabieram całą polską 6.
- Clara zapisz że są zwolnieni z lekcji.
*15 minut później*
Siedzę na sofie i za chwilę odbędzie się wywiad.
- Witam słuchaczy naszego radia. Dziś gościmy One Direction i ich przyjaciół
Więc kim jest ta ślicznotka?
On o mnie gadał? Od kiedy gówno jest ładne? Ale wracając...
- To moja dziewczyna. Am.
Z jaką dumą to mówił. Ach bo się zarumienię.
-Am? Nietypowe imię.
- Jestem Polką a moje pełne imię to Amanda. A Am to zdrobnienie łatwiejsze do wymowy.
- To wszystko wyjaśnia. Jak wytrzymujesz pod jednym dachem z 10 facetów?
-Z Kubą, Fabianem, Piotrkiem, Krzyśkiem i.Dawidem znam się od dziecka i przyzwyczaiłam się do męskiego grona.
- Fani proszą byś powiedziała coś razem z resztą po Polsku.
- Na trzy cztery mówimy Kochamy was ok?
-KOCHAMY WAS!
- Śmieszny język. Harry najdziwniejsza rzecz którą zrobiliście Am?
- Zamknęliśmy ją z Louis'em w szafie. Po czym jak się wydostała a my byliśmy na próbie zrobiła nam nie miłe niespodzianki jak to nazwała.- opowiedział loczek.
-Co gorsza jeszcze nie oddała nam naszych rzeczy. - do powiedział Li.
- To dopiero początek.- już mam plan na następną zemstę tylko mnie sprowokują a wcielę go w życie.
- Tym razem Tommo ci nie pomoże w wymyślaniu planu.- zadrwił ze mnie? Zayn Malik ze mnie drwi? Chciał swoje żele to je dostanie.
- Stary ale Louis w ogóle jej nie pomagał.- pod powiedział mu Hazz
-Niestety Zayn nie pomagałem w tym.-Zarzekł się Tommo.
-Fani widzieli Niall'a w szkole. Co tam takiego robiłeś?- kolejne pytanie tego zbyt szczęśliwego jak na człowieka prowadzącego.
-Byłem tam ze względu na naszych Polaczków. I przy okazji załatwiłem sobie rolę Romea.- On to specjalnie zrobił!
- Będziesz grał Romea? A kto jest Julią?-kolejne zdanie wypadło z ust prowadzącego.
-Jak to kto? Nasza Am!- Zbyt wielki entuzjazm jak na takie coś.
-W sumie to życzę wam szczęścia i mniej smutnego końca.
-Dziękujemy.-Miło ale ten gość chyba coś bierze nikt nie jest tak szczęśliwy przez cały czas!
* Kuba*
Dzwonek oznaczający przerwę na piosenkę.
-Jaki utwór proponujecie?-zapytał się nas, i po chwili mieliśmy wybraną.
-Proponujemy Kaen feat Gosia Kutyła-Mimo wszystko.
-Jak mniemam polska?
-W istocie. Ma w sobie to "coś". Uwielbiam ją. Przy niej jestem innym człowiekiem.-Am się rozmarzyła.
-No to słuchacie polskiej muzyki.
- Dokładnie to polskiego rapu.-Do powiedział Fabian.
I tak minęła pierwsza połowa wywiadu. A druga to tylko kilka pytań do chłopaków.
*Am*
OMG! Zapomniałam że Nath i Alex miały do mnie wpaść! Większość gdzieś wybyła i zostałam z Kubą, Louis'em, Piotrkiem i Fabianem. A za 5 minut przyjdą dziewczyny. Albo teraz. Rozległo się pukanie więc szybko otworzyłam drzwi w których stał Ed.
-Hej. Co to za niespodziewane wizyty nam składasz Ed?
-Harry przyniósł do mnie swojego kota. Teraz wam go oddaje i przy okazji wpadłem zobaczyć czy ich nie wykończyłaś.- Uśmiechy gościły na naszych twarzach.
-Czyżby się słuchało wywiadu?- Dziś mam bardzo dobry humor przez moją kochaną piosenkę.
- Jakże by inaczej?Nie mógł bym nie posłuchać.- Ed jest zabawny i miły ogólnie lubię gościa. Zamknęłam za nim drzwi, a gdy chciałam odejść do drzwi zapukały dziewczyny.
-Hejka Nath,Alex. -Jeszcze większy uśmiech w pełzł mi na twarz.
-Ej Am ty masz Ed'a Sheeran'a w domu?-Zapytała Nath. Obróciłam się i zauważyłam że Ed zdrętwiał i za pozował. Ed zaskakuje mnie jeszcze bardziej.
-Nie to tylko figura. Taka ozdoba.- Dyskretnie napisałam żeby Louis staną gdzieś jako "figura". Zaprosiłam dziewczyny do środka. Od razu podbiegły do "figury' Ed'a i poprosiły mnie żebym zrobiła zdjęcie. Zrobiłam owe zdjęcie a Ed mocno do siebie przytulił Alex i Nathalie. Śmiałam się w raz z Ed'em z ich reakcji. Mianowicie dziewczyny podskoczyły ze strachu a Lexi pisnęła.
-Ed rozbrajasz mnie. Nigdy bym nie pomyślała że mógłbyś coś takiego zrobić.-Przybiłam mu Hi five. A Lex i Nath mieżyły mnie lodowatym wzrokiem.
-Przepraszam was ale to on mnie do tego sprowokował.
-Hahaha gdzie tam moja to ty to wymyśliłaś prawda?
-Tak właściwie to
-
-Masz zęby młoda. Nieźle mnie dziabłaś.- Ed żartowniś Sheeran.
-Chodźcie do salonu poznam was z resztą.- weszłyśmy do salonu gdzie w kącie stał Louis.
- Tym razem się nie nabiorę!- Krzyknęła Lexi podbiegając do figury Louis'a. Uderzyła manekina w klatkę piersiową, a "Lou" przewrócił się do tyłu.
-Ej Am dlaczego ona okłada mojego manekina?- Louis? Hahahah jeszcze lepiej. Alex przestała i popatrzyła na Tommo i się za czerwieniła.
*Nath*
Oj Alex, Alex. Ej czy na kanapie siedzi to ciacho Fabian? Z bliska jest jeszcze bardziej przystojny niż z odległości 6 metrów. A obok siedzi ten cały Jake który podoba się Alex. Jak na razie zapowiada się miły wieczór.
______________________________________________________
Jak się podoba miski? Spędziłam nad tym kilka godzin ale warto było. Widząc tyle wyświetleń bloga. Dzisiaj wpadło do nas 42 osoby. Nie wiedziałam z kąt tak dużo, a Merry wyskoczyła z tym że zgłosiła nas do spisu. Dziękuje za wszystko. ~Aro
KOMENTARZ=MOTYWACJA DO PISANIA
sobota, 8 lutego 2014
Rozdział 8
Hejo tuuu Merry! A oto moje cóś pisane z fona. No to miłego
_________________________________________
*Am*
Siedzę z marchewką już... eee 4 dzień? No coś koło tego. O ktoś wszedł do pokoju.
-Merry gniewasz się na mnie?
-Jak mnie wydostaniesz z szafy to przestanę.
-O no dobra ale jak coś to nie ja ok?
- Jasne Kobos.
Boże kochany jakby nie Jake to bym gniła tu z marchewą.
*Jake*
Będę mieć przesrane ale przy najmniej Am mnie nie nienawidzi. No to ja się ewakuuje z tego pokoju.
* 5 minut później*
-Aaaaaa!- Czy to pisk Harry'ego? Jezu on piszczy jak baba xD
-zatkaj się baranie i gadaj gdzie reszta!
*Harry*
Boże Am jest tak wściekła że... no brakuje mi słów!
- Gadaj! I masz mi razem z Kubą i Lou pomagać w zemście!
O i mam pomysła! Tak ja Harry Edward Styles we własnej osobie mam genialny pomysł!
- Pomogę ci jeżeli wyświadczysz mi przysługę ok? - Oj będzie się działo!
- Czego dokładnie chcesz mopie?
- Biorąc do uwagę że chcesz zemsty i mojej pomocy to...
-To?! Gadaj! - Może lepiej jej nie drażnić?
-Okey więc... chcę kotka. Ale Liam nie chce się zgodzić...
- Kobos trzymaj mnie bo zwariuje! Chcesz kota?! To se go kurna kup! A Liam'a wsadź do szafy! Na pewno się ucieszy!
- Spokojnie Am, oddychaj. A teraz wymyślaj plan! - Czy Jake jest aż tak wpływowy? Dobra ja się stąd wymknę i po kotka!
* Niall*
Trochę źle się czuje z tym że Am siedzi 4 dzień w szafie, trochę tak smutno bez niej...Wiem wypuszczę ją dziś z tej szafy! A i pewnie mi się oberwie. No cóż mam nadzieje że mi odpuści. Nadzieja matką głupich ale umiera ostatnia.
- Ej Nialler żyjesz?- spytał Liam.
- Tak, co się stało?- byłem strasznie rozkojarzony...
- Nie odzywasz się, nawet nie zjadłeś. Nic ci nie jest?- spytał troskliwie Liam.
-Nic takiego - uśmiechnąłem się i zająłem jedzeniem.
* Jake*
Am to geniusz zła no po prostu Lucyfer! Naszykowała dla każdego niespodzianki nie koniecznie miłe. A gdzie teraz jesteśmy? Harry gdzieś wyby... eee wrócił z kotem? Dobra nie ważne... a ja z Am jesteśmy w salonie. Rozległo się kichanie Hazzy, a my co? Śmiejemy się w najlepsze, a co dziwniejsze Louis się nie odzywał ale po chwili też się z nami śmiał.
* 10 min później*
Po pomieszczeniu słychać śmiechy całej paczki. Jak smutno będzie jak się dowiedzą co się stało.
Jako pierwszy na dół z pokoju przyszedł Hazz z czerwonym nosem. Kto by pomyślał że to co gadał David było prawdą.
- Gdzie moje lusterka?! Żele do włosów?! Zapłacicie mi za to!- oj chyba przegięliśmy.
- Gdzie moja lodówka?!- Lodówka? To on ma lodówkę w pokoju?
-Nie tylko nie łyżki! Gdzie moje żółwie?! - czyli łyżki serio działają?
-Moje plakaty 1D ! - Dawid?
- Pająki! One są wszędzie! Ratujcie! - Fabian i Chris?
- Amando Martyno Kowal masz ogromne kłopoty razem z Kobosem, Louisem i Harry'm!- Piotrek jest wściekły,czyli jednak przesadziliśmy.
- Chłopaki? Może tak stąd uciekać zanim Peter przyjdzie?- No co ty nie powiesz Am?
- Zatrzymamy się u Ed'a co?
Przytaknęliśmy i szybko uciekliśmy.
* Po powrocie do domu*
Eh trzeba się spakować do szkoły.
To,to i to okey spakowany. Pewnie ciekawi was fakt jak się znaleźliśmy z powrotem w domu? Ed'a nie było więc się wróciliśmy. Piotrek i Am z Lou się kłócili, po czym Jake zabrał Am do ich pokoju, a Louis'a zabrał Li. A nam zostało uspokajać Peter'a. I tak oto teraz już spakowany i wykąpany jak głupi patrzę na śpiącą Am. Ona jest teraz taka spokojna co jest rzadkim zjawiskiem.
* Am*
Szkoła... Następny tydzień męczarni. Może poznam jakiś debili? - przez przypadek wpadłam na dwie dziewczyny.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało Jestem Alex a to Nath .- przedstawiła się i swoją przyjaciółkę.
- Jestem Amanda ale mówcie mi Am.
Blondynka i szatynka przytaknęły. Wystarczyła chwila a już się nam buzie nie zamykały. Gadałyśmy aż nie zadzwonił dzwonek.
________________________________________
Boziu jak my was zaniedbałyśmy! Wielki powrót opowiadania? Heh muszę przypomnieć Aro że następny rozdział ma pisać ona :* Komentujcie to daje wielką motywacje, KOCHAM WAS <333
_________________________________________
*Am*
Siedzę z marchewką już... eee 4 dzień? No coś koło tego. O ktoś wszedł do pokoju.
-Merry gniewasz się na mnie?
-Jak mnie wydostaniesz z szafy to przestanę.
-O no dobra ale jak coś to nie ja ok?
- Jasne Kobos.
Boże kochany jakby nie Jake to bym gniła tu z marchewą.
*Jake*
Będę mieć przesrane ale przy najmniej Am mnie nie nienawidzi. No to ja się ewakuuje z tego pokoju.
* 5 minut później*
-Aaaaaa!- Czy to pisk Harry'ego? Jezu on piszczy jak baba xD
-zatkaj się baranie i gadaj gdzie reszta!
*Harry*
Boże Am jest tak wściekła że... no brakuje mi słów!
- Gadaj! I masz mi razem z Kubą i Lou pomagać w zemście!
O i mam pomysła! Tak ja Harry Edward Styles we własnej osobie mam genialny pomysł!
- Pomogę ci jeżeli wyświadczysz mi przysługę ok? - Oj będzie się działo!
- Czego dokładnie chcesz mopie?
- Biorąc do uwagę że chcesz zemsty i mojej pomocy to...
-To?! Gadaj! - Może lepiej jej nie drażnić?
-Okey więc... chcę kotka. Ale Liam nie chce się zgodzić...
- Kobos trzymaj mnie bo zwariuje! Chcesz kota?! To se go kurna kup! A Liam'a wsadź do szafy! Na pewno się ucieszy!
- Spokojnie Am, oddychaj. A teraz wymyślaj plan! - Czy Jake jest aż tak wpływowy? Dobra ja się stąd wymknę i po kotka!
* Niall*
Trochę źle się czuje z tym że Am siedzi 4 dzień w szafie, trochę tak smutno bez niej...Wiem wypuszczę ją dziś z tej szafy! A i pewnie mi się oberwie. No cóż mam nadzieje że mi odpuści. Nadzieja matką głupich ale umiera ostatnia.
- Ej Nialler żyjesz?- spytał Liam.
- Tak, co się stało?- byłem strasznie rozkojarzony...
- Nie odzywasz się, nawet nie zjadłeś. Nic ci nie jest?- spytał troskliwie Liam.
-Nic takiego - uśmiechnąłem się i zająłem jedzeniem.
* Jake*
Am to geniusz zła no po prostu Lucyfer! Naszykowała dla każdego niespodzianki nie koniecznie miłe. A gdzie teraz jesteśmy? Harry gdzieś wyby... eee wrócił z kotem? Dobra nie ważne... a ja z Am jesteśmy w salonie. Rozległo się kichanie Hazzy, a my co? Śmiejemy się w najlepsze, a co dziwniejsze Louis się nie odzywał ale po chwili też się z nami śmiał.
* 10 min później*
Po pomieszczeniu słychać śmiechy całej paczki. Jak smutno będzie jak się dowiedzą co się stało.
Jako pierwszy na dół z pokoju przyszedł Hazz z czerwonym nosem. Kto by pomyślał że to co gadał David było prawdą.
- Gdzie moje lusterka?! Żele do włosów?! Zapłacicie mi za to!- oj chyba przegięliśmy.
- Gdzie moja lodówka?!- Lodówka? To on ma lodówkę w pokoju?
-Nie tylko nie łyżki! Gdzie moje żółwie?! - czyli łyżki serio działają?
-Moje plakaty 1D ! - Dawid?
- Pająki! One są wszędzie! Ratujcie! - Fabian i Chris?
- Amando Martyno Kowal masz ogromne kłopoty razem z Kobosem, Louisem i Harry'm!- Piotrek jest wściekły,czyli jednak przesadziliśmy.
- Chłopaki? Może tak stąd uciekać zanim Peter przyjdzie?- No co ty nie powiesz Am?
- Zatrzymamy się u Ed'a co?
Przytaknęliśmy i szybko uciekliśmy.
* Po powrocie do domu*
Eh trzeba się spakować do szkoły.
To,to i to okey spakowany. Pewnie ciekawi was fakt jak się znaleźliśmy z powrotem w domu? Ed'a nie było więc się wróciliśmy. Piotrek i Am z Lou się kłócili, po czym Jake zabrał Am do ich pokoju, a Louis'a zabrał Li. A nam zostało uspokajać Peter'a. I tak oto teraz już spakowany i wykąpany jak głupi patrzę na śpiącą Am. Ona jest teraz taka spokojna co jest rzadkim zjawiskiem.
* Am*
Szkoła... Następny tydzień męczarni. Może poznam jakiś debili? - przez przypadek wpadłam na dwie dziewczyny.
- Przepraszam.
- Nic się nie stało Jestem Alex a to Nath .- przedstawiła się i swoją przyjaciółkę.
- Jestem Amanda ale mówcie mi Am.
Blondynka i szatynka przytaknęły. Wystarczyła chwila a już się nam buzie nie zamykały. Gadałyśmy aż nie zadzwonił dzwonek.
________________________________________
Boziu jak my was zaniedbałyśmy! Wielki powrót opowiadania? Heh muszę przypomnieć Aro że następny rozdział ma pisać ona :* Komentujcie to daje wielką motywacje, KOCHAM WAS <333
wtorek, 5 listopada 2013
Rozdział 7
Oki doki tu my ;> No i trochę zmian :P Będziemy pisać z wyrównaniem do lewej a rozdziały postaramy się wrzucać raz na tydzień ;] No to do rzeczy...Rozdział:
___________________________________________________
*Am*
-WRÓCILIŚMY!
-Kuba szybko wyłączaj!
-Już.
-No to co teraz?-spytałam.
-Chować się.-i jak na komendę wszyscy wepchnęli się do szaf i pod łóżko. A ja? Ja sobie wlazłam na szafę.
*Dawid*
Ale tu cicho...Zbyt cicho...Ciekawe...
-David szybko idziemy do pokoju Am i wiesz co robić.
-Spoko :)-i pobiegliśmy na górę.
*Jakieś 30 min później* *Louis*
-Ej ! Debile i po co mnie skuliście z Mr.Marchewką?!
-Mi tam nie przeszkadza.-No cóż zakuty w różowe puchate kajdanki z Am nie no nie mam nic przeciwko.
-Oj zatkaj się marchewo a wy w tej chwili mnie rozkuć!
-Hahahhahah NIE!- po wy powiedzeniu tych słów przez Zayn'a wepchnęli nas do szafy.
-A teraz tam po siedzicie jakieś...3 dni.
-Chyba cie coś pojebało Zayn!
-Nie. macie tam w szafie 13 kilo marchwi i 10 kartonów soku marchwiowego.-Hahhah Marchawki :P
-Nie no dzięki ale TO NIE TY SIEDZISZ TERAZ Z LOU W SZAFIE!A ZNAJĄC ŻYCIE TO ON ZJE CHYBA WSZYSTKIE TE MARCHEWKI! -Bulwers Am xD No tak już pewnie wyszli...
-No i po co nas tu zamknęli? Tu jest tak ciasno...-Czy ona się boi? Ta Am się boi i... i płacze?
-Ej nie płacz.-przytuliłem ją tak jak mi to pozwoliło otoczenie.
-No ale czemu ciągle mnie gdzieś zamykają z kimś jakby nie mogli zamknąć Davida.
-No wiesz jesteś pierwszą dziewczyną tu mieszkającą która nie jest dziewczyną któregoś z nas.
-Hah wytłumaczenie...
___________________________________________
Jakoś nie mamy zbytnio weny...Krótki ale może pojawi się jeszcze jeden w tym tygodniu :) Papatki ;>
___________________________________________________
*Am*
-WRÓCILIŚMY!
-Kuba szybko wyłączaj!
-Już.
-No to co teraz?-spytałam.
-Chować się.-i jak na komendę wszyscy wepchnęli się do szaf i pod łóżko. A ja? Ja sobie wlazłam na szafę.
*Dawid*
Ale tu cicho...Zbyt cicho...Ciekawe...
-David szybko idziemy do pokoju Am i wiesz co robić.
-Spoko :)-i pobiegliśmy na górę.
*Jakieś 30 min później* *Louis*
-Ej ! Debile i po co mnie skuliście z Mr.Marchewką?!
-Mi tam nie przeszkadza.-No cóż zakuty w różowe puchate kajdanki z Am nie no nie mam nic przeciwko.
-Oj zatkaj się marchewo a wy w tej chwili mnie rozkuć!
-Hahahhahah NIE!- po wy powiedzeniu tych słów przez Zayn'a wepchnęli nas do szafy.
-A teraz tam po siedzicie jakieś...3 dni.
-Chyba cie coś pojebało Zayn!
-Nie. macie tam w szafie 13 kilo marchwi i 10 kartonów soku marchwiowego.-Hahhah Marchawki :P
-Nie no dzięki ale TO NIE TY SIEDZISZ TERAZ Z LOU W SZAFIE!A ZNAJĄC ŻYCIE TO ON ZJE CHYBA WSZYSTKIE TE MARCHEWKI! -Bulwers Am xD No tak już pewnie wyszli...
-No i po co nas tu zamknęli? Tu jest tak ciasno...-Czy ona się boi? Ta Am się boi i... i płacze?
-Ej nie płacz.-przytuliłem ją tak jak mi to pozwoliło otoczenie.
-No ale czemu ciągle mnie gdzieś zamykają z kimś jakby nie mogli zamknąć Davida.
-No wiesz jesteś pierwszą dziewczyną tu mieszkającą która nie jest dziewczyną któregoś z nas.
-Hah wytłumaczenie...
___________________________________________
Jakoś nie mamy zbytnio weny...Krótki ale może pojawi się jeszcze jeden w tym tygodniu :) Papatki ;>
Subskrybuj:
Posty (Atom)







